Taksówka zatrzymuje się przed dużą bramą, która powoli się otwiera. Podjazd nie jest oświetlony, jedynie drzwi do eleganckiej, przedwojennej willi oświetla mała lampka. Staję przed nimi i naciskam dzwonek. Zerkam w kamerę, która jest skierowana na mnie. Podoba mi się taka atmosfera tajemniczości. Nie mam pojęcia, co zastanę w środku, bo mężczyzna, który odebrał telefon był raczej małomówny. Na szczęście nazwisko mojego znajomego pomogło.
– W takim razie zapraszamy, sporo się dzisiaj dzieje – usłyszałam obietnicę, zanim jeszcze wyszłam z domu.

Zostaję wpuszczona do środka. Zostawiam torebkę w szatni, na nadgarstku zapinam zieloną bransoletkę mówiącą „jestem gotowa na wszystko”, potem miło wyglądająca hostessa szerokimi schodami prowadzi mnie na piętro. Już wiem, że to była dobra decyzja. Widzę elegancki bar i kilka osób popijających drinki.
– Oprowadzić cię? – pyta dziewczyna, która nadal stoi obok mnie.
– Nie, dzięki. – Uśmiecham się. – Poradzę sobie.
Rozglądam się po sali. Przy barze nie widzę nikogo znajomego, na niewielkim parkiecie, wśród kilku tańczących par, także. Za to czuję na sobie wzrok co najmniej kilku osób. I o to chodziło! Powoli podchodzę do baru i zamawiam lampkę wina. Pewnie będzie kiepskie, ale wszystko mi jedno. Ma mnie tylko delikatnie rozgrzać.

– Pierwszy raz? – słyszę głos za moimi plecami.
Odwracam się i taksuję wzrokiem mężczyznę, który z zainteresowaniem patrzy na mnie.
– Tutaj? Tak. – Uśmiecham się i upijam mały łyk wina.
Facet jest niezły, ale to chyba nie mój typ na dziś. Przede wszystkim jest za młody. Rozmawiamy chwilę o błahostkach, uśmiecham się, kiedy jego ręka ostrożnie gładzi moje udo. Moje ciało wibruje coraz bardziej, ale wiem, że ten człowiek nie da mi tego, czego potrzebuję. Najpierw musiałby pozbyć się, uroczej skądinąd, delikatności, a ja dzisiaj nie mam ochoty mu w tym pomagać. Dyskretnie się rozglądam. Zauważam uśmiechającą się do mnie parę – oboje bardzo atrakcyjni, oboje rozbierają mnie wzrokiem. Biorę głębszy oddech, bo czuję, jak wiele moglibyśmy sobie dać… Ale nie dziś. Dziś musi być mocniej. Coraz bardziej podniecona zerkam na mężczyznę stojącego na końcu baru. Ma w oczach intensywność, o jaką mi chodzi. Postanawiam nie czekać. Patrzę na niego, przechylam lekko głowę, delikatnie się uśmiecham i wolno ruszam w stronę parkietu.

Po chwili czuję jego dłonie na swojej talii. Przesuwa je po linii moich bioder i po brzuchu, kiedy zaczynamy poruszać się w rytmie wolnej piosenki. Ociera się o moje pośladki, a ja odchylam głowę, opieram ją na jego ramieniu i pozwalam całować moją szyję. Nic nie mówimy, wystarczy mi, że czuję jego zdecydowane dłonie i usta.
Tańczymy kilka kolejnych kawałków coraz bardziej rozpaleni. Ręce mężczyzny są coraz śmielsze, a jego penis coraz twardszy. Dotykam go przez materiał spodni i delikatnie ściskam. Cicho jęczę na myśl o tym, gdzie zaraz się znajdzie. Mężczyzna przytrzymuje mnie przed sobą, ściska moją brodę i patrzy mi w oczy. Musi widzieć moją gotowość, moją chęć dania mu wszystkiego, co zechce. Łapie moją dłoń i kieruje się w stronę ciemnego korytarza. Zastanawiam się, co wybierze? Darkroom, w którym podzieli się mną z innymi? Pokój z krzyżem i linami, gdzie godzinami będzie się mną bawił? Jest niecierpliwy, więc raczej nie.

Ściska moją rękę, kiedy zatrzymuje się w przyciemnionym saloniku, potem lekko popycha mnie na ostatnią wolną sofę. W pomieszczeniu jest kilkanaście osób na różnych etapach zabawy. Kiedy indziej chętnie popatrzyłabym na nich, to też bardzo lubię. Ale teraz chcę tylko poczuć tego faceta w sobie, w każdym możliwym miejscu. Podnoszę głowę i patrzę mu w oczy. Stoi przede mną, wielki i masywny, w oczekiwaniu. Wiem, czego chce najpierw. Wsuwa dłonie w moje włosy, bawi się nimi, a ja posłusznie rozpinam rozporek jego spodni i uwalniam jego członek. Jest długi i gruby, dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałam.

Delikatnie dotykam go palcami, potem nawilżam językiem. Zaczynam ssać czubek i przesuwać dłonią miękką i gorącą skórę. Czuję, jak mężczyzna zaciska palce na mojej głowie i wiem, co zaraz się stanie. Biorę głębszy oddech, rozchylam mocniej usta i pozwalam mu wepchnąć się do mojego gardła. Odrzuca głowę do tyłu i jęczy. Uwielbiam to. Ściskam dłońmi jego pośladki, chcę, żeby pieprzył mnie jeszcze mocniej. Ze łzami w oczach, bez tchu przyjmuję jego kolejne pchnięcia. Rozchylam uda, bo moje podbrzusze płonie. Wsuwam dłoń pod swoje mokre już, koronkowe stringi. Dochodzę błyskawicznie, a on, lekko zaskoczony, przerywa na chwilę i palcami ściera mi łzy z policzków. Potem podnosi mnie i odwraca.

Klęczę na kanapie i opieram piersi o jej oparcie. Mężczyzna podciąga moją sukienkę do góry i odsuwa na bok cienki paseczek bielizny. Rozsmarowuje moją wilgoć między pośladkami. Zaciskam dłonie na szorstkim obiciu sofy. Myśl, że wejdzie tam swoim wielkim penisem, rozkręca mnie na nowo. Kołyszę biodrami, nie chcę czekać. Czuję w sobie najpierw jego jeden palec, potem dwa. Rozpycha mnie, słyszę szelest rozrywanego opakowania prezerwatywy, a potem czuję jak jego członek napiera na mnie. Biorę głęboki oddech i rozluźniam się. Mężczyzna przytrzymuje moje biodra i wchodzi głębiej. Wysuwa się i znowu próbuje. W końcu sama nabijam się na niego i czuję, jak dokładnie mnie wypełnia. Tego chciałam, dokładnie tego potrzebowałam!

Zaczyna się poruszać, jego palce ściskają mocno moje biodra, a we mnie znowu rośnie euforia. Dochodzę, kiedy zwalnia na chwilę i pieści moją łechtaczkę, by potem wbijać się we mnie bez tchu. Orgazm, który zalewa mnie falami jest niesamowity. Napięcie z wielu ostatnich dni uwalnia się i wstrząsa moim ciałem. Nareszcie! Mężczyzna na chwilę nieruchomieje i pochyla się nade mną. Gryzie mnie w szyję i czuję, jak próbuje powstrzymać swoją przyjemność. Odwracam głowę i całuję go głęboko. Wysuwa się, odwraca mnie i rozchyla moje nogi. Patrzy na mnie z napięciem, zdejmuje koszulę, spodnie i bokserki. Dyszy pożądaniem, kiedy zdejmuje prezerwatywę i zakłada nową, potem klęka i zlizuje wypływającą ze mnie wilgoć. Wiję się na sofie w oczekiwaniu.

– Jeszcze ci mało, co? – Uśmiecha się.
Jedną ręką gwałtownie zsuwa ramiączko sukienki i brutalnie ściska moją odsłoniętą pierś. Pojękuję, kiedy impuls bólu dociera do mojego podbrzusza. Drugą dłonią najpierw zsuwa moje majtki, a potem pociera cipkę. Nieznośnie wolno wkłada we mnie najpierw dwa palce, potem trzy. Patrzy na mnie, a jego dłoń penetruje mnie coraz brutalniej.
– Tyle wystarczy, czy wolisz mojego wielkiego kutasa? – chrypi.
– Wejdź we mnie! – Dyszę wijąc się na sofie.
– Tylko wejdź?
– Nie, zerżnij mnie, mocno!
Uśmiecha się zadowolony. Podnosi moje biodra. Mruży oczy i gwałtownie we mnie wchodzi, od razu do końca, a moja mokra i rozgrzana cipka reaguje gwałtownym skurczem. Impuls przyjemności jest tak silny, że wyrywa mi się krzyk. Kolejne pchnięcie jest jeszcze bardziej intensywne. Głośno jęczę i odrzucam głowę do tyłu. W moim wnętrzu wzbiera kolejna fala przyjemności.

Nagle czuję na sobie czyjś wzrok. Odwracam głowę i widzę rozpalone oczy. Kolejne pchnięcie zatrzymujące mój oddech. I oczy wciąż wpatrujące się we mnie. Ten mężczyzna… Mężczyzna na sofie obok… Jego naprężone mięśnie pracujące pod napiętą, zwilżoną kropelkami potu skórą… Jego wielki penis wbijający się między pośladki wijącej się, przytrzymywanej mocno jego silnymi dłońmi kobiety… I ta twarz. Zaciśnięte usta i wbity we mnie wzrok. Thomas. Thomas Perrier. Mój szef, prezes, pieprzony Francuz.

Nie mogę oderwać od niego oczu. Jestem przerażona, jeszcze bardziej podniecona, podryguję w rytm pchnięć wielkiego, penetrującego mnie wciąż penisa i płonę pod przeszywającym mnie, rozpalonym wzrokiem Thomasa. Fala orgazmu, która mnie zalewa, jest nieprawdopodobnie silna. Moim ciałem wstrząsają skurcze, a ja wciąż patrzę na swojego nagiego szefa. Mężczyzna, który wbija się we mnie, łapie w końcu moją brodę i przytrzymuje mi twarz tak, żebym patrzyła na niego. Uderza mocno kilka razy i szczytuje z głośnym jękiem. Opada na mnie, a ja znowu muszę zerknąć w bok. Thomas nadal patrzy, ma zaciśnięte usta i każdym uderzeniem bioder bardziej dociska swoją kobietę do sofy. Wygląda niesamowicie, władczy, silny, zdecydowany. I całkowicie skupiony na mnie. Chcę go, chcę, żeby mnie pieprzył jeszcze mocniej niż ją, ale jednocześnie czuję, że muszę natychmiast stąd wyjść. Zanim dojdzie, zanim skończy z tą kobietą.

Przymykam na chwilę oczy, żeby poczuć jeszcze choć przez moment resztki tego cudownego rozluźnienia, po które tu przyszłam, a które zaraz zniknie. Mężczyzna leżący na mnie podnosi się. Całuje mnie i uśmiecha się.
– Drink? – pyta mrużąc oczy.
Z chęcią, ale nie tym razem. Gwałtownie podnoszę się z sofy, szybko obciągam sukienkę. Nie próbuję nawet znaleźć swoich majtek, tylko łapię go za rękę i zdecydowanie ruszam w stronę drzwi. Thomas odprowadza nas lodowatym wzrokiem. Zbiegam po schodach, rzucam zaskoczonemu towarzyszowi szybkie „dzięki” i zabieram swoje rzeczy z szatni.
Kiedy czekam przed bramą na taksówkę, chłód nocy sprawia, że powoli dociera do mnie rzeczywistość: złamałam się i zrobiłam to czego już nigdy miałam nie robić, do tego widział to mój szef. Szef, który wieczorem mnie podrywał, a w poniedziałek zobaczę go w pracy. Cholera! Kucam zakrywając twarz dłońmi, a po policzkach zaczynają mi spływać łzy.

/Magda Mila/

Thomas i Lena (I)

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *